E-mail

sekretariat@adwokacipiotrowscy.pl

Telefon kontaktowy / Fax

(81) 479 93 94
510 899 094
609 200 697

Kancelaria Adwokacka

ul. M.C. Skłodowskiej 18/6
20-029 Lublin

Końcówka lata i zbliżająca się jesień to okres intensywnych zbiorów owoców. Niekiedy gałęzie drzew znajdujących się przy granicy działki wystają wraz z owocami poza jej granice, a wtedy tylko chwila i mogą spaść na grunt sąsiada… do kogo wówczas należą? Właściciela drzewa ( gruntu, na którym drzewo rośnie), czy działki na którą spadły?

Odpowiedź na to pytanie kryje się w przepisach Kodeksy cywilnego, a konkretnie jednym – przepisie art. 148 k.c.. Ustawodawca bowiem – co zapewne może zdziwić – zadbał o uregulowanie tej, jakże kazuistycznej, kwestii. Pamiętajmy jednak, że chociaż obecnie przepis ten wydaje się nieco archaiczny i oderwany od realiów życia, nie mniej regulacja ta ma konkretny cel. Ma ona bowiem przeciwdziałać potencjalnym konfliktom pomiędzy właścicielami nieruchomości sąsiednich, związanym ze zbieraniem owoców. Sam obowiązujący obecnie Kodeks cywilny jest zaś kodyfikacją z roku 1964 bazującą na wcześniejszych ustawach, zatem sięgających czasów gdy sądowe konflikty sąsiedzkie były znacznie częstsze – co wszak, aż tak bardzo się nie zmieniło. Nie może więc dziwić, że Ustawodawca postanowił uregulować przedmiotową kwestię.

Zgodnie z przepisem art. 148 k.c. owoce opadłe z drzewa lub krzewu na grunt sąsiedni stanowią jego pożytki. Innymi słowy ich własność przechodzi na właściciela gruntu na który opadły. Istnieje jednak wyjątek. Przepisu tego nie stosuje się, gdy grunt sąsiedni jest przeznaczony na użytek publiczny. Zatem owoce opadłe na drogę publiczna czy miejski plac nie staną się własnością właściciela owej nieruchomości.
Omawiana regulacja ma jednak jeszcze jeden, głębszy sens. Stanowi ona bowiem element szerszego zamysłu ustawodawczego, mającego za zadanie uregulowanie stosunków w przygranicznych pasach gruntu i zapobieżenie ewentualnym konfliktom w tym zakresie. Dla zapobieżenia opadnięciu i utracie własności owoców właściciel drzewa może bowiem wejść na grunt sąsiedni dla usunięcia (zerwania) zwisających z jego drzewa owoców (art. 149 zd. 1 k.c.). Natomiast sąsiad może je zerwać i zachować dla siebie dopiero po uprzednim bezskutecznym wyznaczeniu terminu właścicielowi drzewa (art. 150 zd. 2 k.c.). Przechodzące przez granicę gałęzie czy korzenie drzewa stanowią swego rodzaju immisje bezpośrednią, zatem stan oddziaływania na nieruchomość sąsiednią – co jeżeli następuje ponad miarę, jest niezgodne z prawem. Dla likwidacji stanu immisji ustawodawca zezwala zatem, by właściciel gruntu obciął i zachował dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu (art. 150 zd. 1 k.c.). Powyższe stanowi więc formę bezpośredniej ochrony własności.

Całość poruszanej problematyki dowodzi zaś jednego. W prawidłowo stanowionym prawie, tak jak w przyrodzie. Każda regulacja ma swój sens i powód, dla którego powstała, nawet jeżeli na początku, trudno ją go dostrzec.

Adwokat Karol Piotrowski
Kancelaria Adwokacka Lublin Piotrowscy